Festiwal strzelecki urządzili sobie piłkarze Zagłębia w meczu ze Śląskiem Wrocław. Lubinianie pokonali rywali 9:0 a Wojciech Olszowiak pięciokrotnie pokonał bramkarza gości!
Od pierwszych minut gracze Zagłębia przejęli inicjatywę i kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Pierwsza bramka padła w 11 minucie. Z prawej strony pola karnego Śląska wpadł Krzysztof Ulatowski i silnym strzałem posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej, a zamykający akcję Kalinowski pomimo asysty obrońcy, wpakował ją do siatki. Kwadrans później Zagłębie prowadziło już 2:0 a strzelcem bramki był Kłabukow, który po rzucie rożnym bitym przez Ireneusza Kowalskiego, głową posłał futbolówkę do siatki.
Wraz z upływem czasu przewaga Zagłębie była co raz bardziej widoczna, a bezradni piłkarze Śląska popełniali co raz więcej błędów. Jeszcze przed przerwą bramki dla gospodarzy zdobyli Ulatowski i tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część meczu - Wojciech Olszowiak. Młody napastnik wykorzystał idealne podanie Kowalskiego z rzutu rożnego i strzałem głową pokonał golkipera gości.
Druga część meczu to nadal przygniatająca przewaga Zagłębia i bezradna gra gości, którzy nie potrafili oddać ani jednego celnego strzału w światło bramki strzeżonej przez Jakuba Szmatułę. W 70 minucie Wojciech Olszowiak otrzymał prostopadłe podanie od Kowalskiego, jednak jego strzał zdołał odbić bramkarz gości, a piłka spadła pod nogi Bartczaka. Ten przytomnym strzałem umieścił futbolówkę w bramce.
Ostatnie 10 minut to koncertowa gra Olszowiaka, który jeszcze czterokrotnie trafił do bramki Śląska. 6:0 było w 80 minucie, kiedy napastnik Zagłębia wykorzystał dośrodkowanie Kowalskiego i bez najmniejszego problemu umieścił piłkę w bramce. Cztery minuty później Olszowiak wykorzystał idealne podanie Ulatowskiego i płaskim strzałem posłał piłkę obok bardzo słabo dysponowanego tego dnia Piakszta. 89 minuta to kolejne prostopadłe podanie z głębi pola do Olszowiaka a ten będąc sam na sam z bramkarzem nie chybił. Wynik meczu został ustalony w 90 minucie. Wprowadzony w 86 minucie Mirkowski przejął piłkę na prawym skrzydle i długim podaniem uruchomił Olszowiaka, a ten strzałem z 10 metrów pewnie pokonał bramkarza gości strzelając swoją piątą bramkę w tym spotkaniu.